lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
LISTOPAD 2006
nr 11/2006

Święty Marcin de Porres

Urodził się 9 grudnia 1569 r. w dzisiejszej stolicy Peru, Limie. Był nieślubnym dzieckiem hiszpańskiego szlachcica Jana de Porres i Mulatki Anny Velasques. W księdze chrztów zapisano Marcina jako syna nieznanego ojca. Później ojciec uznał Marcina jako swojego naturalnego syna. Gdy Marcin miał osiem lat, ojciec zawiózł go wraz z siostrą do Ekwadoru, gdzie przebywał przez pięć lat. Był to szczęśliwy czas w życiu Marcina. Jan de Porres jako gubernator Panamy wyrzekł się syna i jego matki, jednakże płacił za szkołę Marcina, chciał bowiem, aby on został lekarzem i farmaceutą. Marcin jednak nie chciał uczyć się, porzucił szkołę i przez pewien czas pracował jako balwierz (cyrulik) chirurg. W wieku 15 lat odkrył w sobie powołanie do służby Bożej w zakonie. Zgłosił się wiec do klasztoru Dominikanów w Limie. Ci jednak, zgodnie z ówczesnym prawem, nie mogli go przyjąć do zakonu, ponieważ był nieślubnym dzieckiem nieznanego ojca (tak w metryce chrzcielnej zapisano) i do tego Mulatem. Wtedy to Marcin uprosił, aby przyjęto go jako tercjarza do Trzeciego Zakonu Dominikańskiego i w tym charakterze spełniał w klasztorze najniższe posługi. W tym czasie ojciec dowiedziawszy się o miejscu pobytu syna i o jego posługach zakonnych chciał go zabrać z klasztoru, ponieważ uważał, że jego dziecko nie może być tak poniżane. Marcin jednakże był stanowczy i nie zmienił swojej decyzji pozostania w klasztorze. Odznaczał się wielką, niespotykaną pokorą i pozwalał się traktować jak "murzyński pies" (W. Zaleski). Ojcowie zakonni widząc duchowy postęp i wewnętrzne urobienie Marcina pozwolili mu złożyć śluby zakonne. Uroczysta profesja zakonna miała miejsce 2 czerwca 1603 r.

Zakonnik Marcin był wielkim czcicielem Bożej Męki i Najświętszego Sakramentu. Ojciec Święty Jan XXIII mówił o tym w homilii kanonizacyjnej: "Dowiedziawszy się, że Chrystus Jezus 'cierpiał za nas i w ciele swoim poniósł nasze grzechy na drzewo krzyża', szczególną miłością otaczał Jezusa ukrzyżowanego. Rozważając okrutne Jego cierpienia nie mógł powstrzymać się od obfitych łez. Gorąco miłował najchwalebniejszy Sakrament Eucharystii. Dlatego często ukryty w zakrystii kościoła, wiele godzin adorował Najświętszy Sakrament; pragnął też przyjmować Go jak tylko można było najczęściej" (Liturgia Godzin, t. IV s. 1327).

Naszego Patrona nazywano "Marcinem od miłości" (Jan XXIII). Miał bowiem bardzo wrażliwe serce. Większość swojego życia zakonnego spędzał w klasztornym szpitaliku, który jednocześnie był szpitalem miejskim. Marcin leczył nie tylko braci zakonnych, ale i innych chorych, szczególnie Indian. Troszczył się nie tylko o chore ciało bliźnich, ale też o ich dusze, o zbawienie. Starał się tłumaczyć słabość ludzką, ale też pomagał błądzącym wracać na drogę Bożych przykazań. We wspomnianej homilii tak charakteryzował Marcina papież Jan XXIII: Marcin "tłumaczył błędy drugich i darował nawet największe krzywdy; był bowiem przekonany, że z powodu popełnionych grzechów zasługuje na daleko cięższe kary. Z prawdziwą troskliwością sprowadzał błądzących na właściwą drogę; z życzliwością pielęgnował chorych, ubogim rozdawał żywność, odzienie i lekarstwa. Jak tylko potrafił, otaczał czułą opieką i troskliwością wieśniaków, Murzynów i Metysów, spełniających wówczas najniższe posługi" (Liturgia Godzin, t. IV s. 1327).

Znano Marcina jako osobę obdarzoną darem rady. Wielu przychodziło do niego na rozmowę, oczekiwało właściwej porady. Nawet Arcybiskup Limy spotykał się z tym ubogim zakonnikiem, prosząc go o radę. Przełożeni często wysyłali Marcina na kwestę, gdyż swoją życzliwością zjednywał przychylność spotykanych ludzi dla klasztoru, a także przy okazji mówił im o Bogu, o potrzebie nawrócenia i życia zgodnego z Bożymi przykazaniami. Marcin także otrzymał od Boga łaskę uzdrawiania. Między innymi w sposób cudowny uleczył wspomnianego Arcybiskupa z ostrego zapalenia płuc.

Również św. Marcina określa się jako amerykańskiego św. Franciszka, bowiem kochał on przyrodę, przede wszystkim zwierzęta. Opiekował się bezdomnymi psami, nawet dokarmiał myszy. W swojej dobroci nie zapominał również o szczurach, "które potrafił uciszyć, godzić i pielęgnować" (H. Fros, F. Sowa).

Marcin odszedł do Pana pełen zasług i w opinii świętości w wieku 70 lat, 3 listopada 1639 r. Beatyfikował go papież Grzegorz XVI w 1837 r., natomiast kanonizował papież Jan XXIII w roku 1962. Papież Pius XII ogłosił w roku 1945 św. Marcina patronem wszystkich dzieł społecznych w Peru, natomiast Paweł VI na prośbę Konferencji Episkopatu Peru ogłosił w roku 1966 św. Marcina patronem telewizji, szkół i fryzjerów tego kraju (W. Zaleski).

Liturgiczny obchód ku czci św. Marcina de Porres, zakonnika, przypada na dzień 3 listopada i ma charakter wspomnienia dowolnego.

Wspominany tu Ojciec Święty bł. Jan XXIII podczas uroczystości kanonizacyjnej mówił, że św. Marcin de Porres może być wzorem do naśladowania dla nas współczesnych ludzi. Starajmy się więc, aby nasze życie było bardziej miłe Bogu i ludziom. Niech św. Marcin wyprosi u Boga wrażliwość naszym sercom i pokorę, czyli życie w prawdzie. Za przykładem Świętego Patrona nie bądźmy obojętni wobec otaczającej nas przyrody, ptaków i zwierząt - szczególnie w okresie jesienno-zimowym.

ks. Stanisław Hołodok