lipiec 2010

sierpień 2010

maj 2010

czerwiec 2010

marzec 2010

kwiecień 2010

styczeń 2010

luty 2010
   

styczeń 2009

luty 2009

marzec 2009

kwiecień 2009

maj 2009

czerwiec 2009

lipiec 2009

sierpień 2009

wrzesień 2009

październik 2009

listopad 2009

grudzień 2009
   

styczeń 2008

luty 2008

marzec 2008

kwiecień 2008

maj 2008

czerwiec 2008

lipiec 2008

sierpień 2008

wrzesień 2008

październik 2008

listopad 2008

grudzień 2008
   

styczeń 2007

luty 2007

marzec 2007

kwiecień 2007

maj 2007

czerwiec 2007

lipiec 2007

sierpień 2007

wrzesień 2007

październik 2007

listopad 2007

grudzień 2007
 

styczeń 2006

luty 2006

marzec 2006

kwiecień 2006

maj 2006

czerwiec 2006

lipiec 2006

sierpień 2006

wrzesień 2006

październik 2006

listopad 2006

grudzień 2006
 

styczeń 2005

luty 2005

marzec 2005

kwiecień 2005

maj 2005

czerwiec 2005

lipiec 2005

sierpień 2005

wrzesień 2005

październik 2005

grudzień 2005
 
STYCZEŃ 2008
nr 1/2008

Ksiądz Roman Mosiewicz

Z martyrologii parafii Traby

Kościół w TrabachJedyną parafią w Archidiecezji Wileńskiej, w której w czasie II wojny światowej zginęło pięciu kolejnych duszpasterzy, były Traby w dekanacie wiszniewskim. Jednym z tych męczenników był ks. dr Roman Mosiewicz. Urodził się on 22 VIII 1887 r. we wsi Sziłony w parafii Szawle. Nie udało się zebrać informacji na temat jego rodziny i początkowych nauk. Zaświadczenie o „uwolnieniu” z Imperatorskiego Sankt-Petresburskiego Uniwersytetu z dnia 16 X 1908 r. pozwala przypuszczać, że rozpoczął już naukę w tej uczelni, lecz zdecydował się na wstąpienie do seminarium duchownego i otrzymał na to pozwolenie od władz carskich. Studiował w seminarium we Wilnie i jako kleryk został wysłany na studia do Rzymu. Z pewnością jako motyw władze kościelne podały – „dla poratowania zdrowia”, gdyż oficjalnie władze państwowe na studia za granicą nie pozwalały. Tam alumn Mosiewicz uzyskał stopień doktora filozofii na Uniwersytecie Gregoriańskim. W spisach kościołów i duchowieństwa archidiecezji wileńskiej figuruje też jako bakałarz teologii i prawa kanonicznego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1914 r. W tymże roku w jesieni otrzymuje od administratora diecezji ks. prałata Kazimierza Michalkiewicza nominację na wikariusza w parafii Wiszniew, a po roku zostaje wikariuszem parafii Zabrzezie. W 1916 r. został proboszczem wskrzeszonej parafii Wołożyn. Pracował tu w ciężkich latach I wojny światowej i starał się o odzyskanie kościoła, zabranego przez władze carskie i zamienionego na cerkiew. Odzyskał go w 1918 r. W 1920 r. przeszedł na probostwo w Wasiliszkach Starych, gdzie jednak pracował krótko, gdyż w 1922 r. przeszedł na stanowisko prefekta szkół w Wilnie.

Od tego czasu aż do wojny nauczał religii. W Wilnie był prefektem w powstałej w 1922 r. Państwowej Szkole Technicznej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego. Rozwinęła się ona w dużą szkołę o ośmiu wydziałach (budowlanym, chemicznym, drogowo-wodnym, elektrycznym, kolejowym, mechaniczno-przemysłowym, melioracyjnym i mierniczym) i o wysokim poziomie nauczania. Przygotowywała techników różnych specjalności, tak bardzo potrzebnych na Kresach. W 1935 r. został przeniesiony na stanowisko prefekta w parafii Borodzienicze, a po dwóch latach do powiatowego miasta Postawy. Tu był do 1940 r.

Czasy wojenne powodowały częste zmiany miejsc pracy. W sierpniu 1941 r. został wikariuszem w Michaliszkach, a w marcu 1942 – w Ostrowcu. W związku z uwięzieniem przez Niemców w połowie roku 1942 ks. proboszcza Franciszka Cybulskiego z Trab, otrzymał nominację najpierw na wikariusza „substytuta”, a następnie – administratora parafii trabskiej.

Parafia Traby w czasie II wojny światowej doznała największej martyrologii swoich kapłanów – zginęło po kolei pięciu jej duszpasterzy. Była to parafia w dekanacie wiszniewskim, liczyła ponad 6 000 wiernych. Na jej terenie mieszkało też trochę prawosławnych. W maju 1940 r. został zamordowany proboszcz trabski ks. Wacław Rodźko. Władze sowieckie nie wykryły sprawców, choć miejscowa ludność wiedziała, kto dopuścił się tej zbrodni. Następnie cofające się wojska sowieckie w końcu czerwca 1941 r. zamordowały kolejnego duszpasterza – ks. Stanisława Zubkowicza. Po nim proboszczem parafii trabskiej został ks. Franciszek Cybulski. Ten został aresztowany w połowie 1942 r., kiedy to w gebietskomisariacie Lida uwięziono prawie w jednym czasie 16 kapłanów. Sześciu z nich zwolniono, jeden zmarł w więzieniu w Lidzie (ks. Józef Bujar), a dziewięciu rozstrzelano 10 III 1943 r. Wśród nich był ks. Cybulski.

Ksiądz Mosiewicz w parafii trabskiej pracował ponad rok. Wiktor Miko w swoich wspomnieniach (Zaściankowi rozrabiacy w kresowym kolorycie, Olsztyn 2000) napisał o tym duszpasterzu: „Przeżył on w Trabach do 1943 roku, do czasu zlikwidowania miejscowego posterunku policji niemieckiej przez radzieckich partyzantów. W bezpańskim miasteczku zaczęli oni rządzić po swojemu. Na początku nachodzili plebanię i grabili, co się nawinęło pod rękę. Gdy już nie było co wziąć, bez powodu na postrach zabili księdza. Chociaż popełnili jawny mord, lecz nie było silnych, aby temu przeciwstawić się lub sprawców pociągnąć do odpowiedzialności”. Z listu ks. Jarosława Wojdaga, proboszcza Lipniszek do arcybiskupa Mieczysława Reinysa, wiadomo, że ta męczeńska śmierć ks. Romana Mosiewicza miała miejsce 12 IX 1943 r. Został on pochowany na cmentarzu przy kościele w Trabach.

Nie był on ostatnim duszpasterzem tej parafii, który zginął śmiercią męczeńską w latach II wojny światowej. Wprawdzie po śmierci ks. Mosiewicza Traby nie miały już stałego duszpasterza, ale dojeżdżał z posługą ks. Piotr Wojno Orański, mający w parafii trabskiej rodzinę, a będący aktualnie proboszczem w Jaszunach. Były to dojazdy nieregularne, lecz dość częste. Tego kapłana też partyzantka sowiecka pozbawiła życia na drodze między Trabami i Holszanami. Zginął 20 I 1944 r. i pochowany został przy kościele w Holszanach.

ks. Tadeusz Krahel